L`Oreal Paris - Elseve - Magiczna Moc Olejków - Maska odżywcza z olejkiem kokosowym

6/11/2019

L`Oreal Paris - Elseve - Magiczna Moc Olejków - Maska odżywcza z olejkiem kokosowym

Zawsze gdy jestem w drogerii rozglądam się bacznie za nowościami do włosów. Bardzo lubię testować coraz to nowe wynalazki do pielęgnacji włosów, szukając rarytasów. Czasem trafiam na buble, ale zdarzają się prawdziwe perełki. I taką właśnie jest maska L`Oreal Magiczna Moc Olejków z olejkiem kokosowym.


Zanim przejdę do recenzji, chciałabym zaznaczyć, że w tym momencie mam włosy rozjaśnione na całej długości do praktycznie platynowego blondu, dodatkowo traktowane prostownicą. Siłą rzeczy są mocno uwrażliwione i suche. Maska z opisu wydaje się więc idealna dla mnie.

Zanurz się w kremowej konsystencji i zmysłowym zapachu odżywczej maski przeznaczonej do włosów potrzebujących lekkiego odżywienia. Formuła wzbogacona olejkiem kokosowym głęboko odżywia,pozostawiając niezwykle miękkie,lśniące i pełne życia włosy.


Opakowanie jest niepozorne i szczerze mówiąc kompletnie nieprzemawiające do mnie kolorystycznie. Ale to nic, bo jak się okazuje wnętrze wynagradza mi wszystko. Począwszy od słodkiego kokosowego zapachu, który wyczuwalny jest nie tylko podczas aplikacji, ale także pozostaje na włosach przez kilka godzin. Alert dla osób nieprzepadających za kokosowym zapachem - nie polubicie się. Za to osoby, które jak ja lubują się w kokosie, zakochają się po uszy.

Konsystencja maski jest kremowa i gęsta, dzięki czemu łatwo się rozprowadza. Nie spływa z włosów, nie robią się glutki i śmiało można ją trzymać dłużej na włosach, zajmując się w tym czasie swoimi sprawami :)


I teraz najważniejsze, czyli efekty. No po prostu petarda. Maska pozostawia włosy wyczuwalnie odżywione, nawilżone i mięciutkie. Z czasem włosy stają się wyraźnie zdrowsze, bardziej błyszczące, a ich kondycja namacalnie poprawiona. Zużyłam póki co 2 opakowania (każde po 300 ml) i zdecydowanie widać dobry wpływ maski na moje włosy. Nie mam w zasadzie do czego się przyczepić, bo nawet cena jest świetna, tj. około 20 zł. Uważam, że Maska odżywcza z olejkiem kokosowym Magiczna Moc Olejków bije na głowę konkurencję, która nierzadko jest nawet kilkukrotnie droższa.
O tym jak powiększyłam usta kwasem hialuronowym

6/05/2019

O tym jak powiększyłam usta kwasem hialuronowym

Po pierwsze bardzo miło mi jest przywitać Was po dłuższej nieobecności. Jak może już zauważyliście blog zyskał nowy adres url i nową szatę graficzną. Co to oznacza? Ano nic innego jak to, że biorę się za blogowanie poważnie i możecie się mnie tutaj spodziewać częściej niż dotychczas.

Po drugie chciałam na wstępie powiedzieć, że ta notka powinna była pojawić się na blogu już daaawno temu, ale z uwagi na to, że zawirusowało mi komputer i straciłam praktycznie wszystkie zdjęcia, to reanimacja i odzyskiwanie danych zajęło mi trochę czasu. Wybaczycie mi? :)


Przechodząc do rzeczy w kwietniu 2017 roku poddałam się zabiegowi powiększenia ust kwasem hialuronowym w Klinice Anti-Aging Invicta (wspominałam o tym na Insagramie klik). Od zabiegu mięły już ponad 2 lata, usta całkowicie wróciły do swojego naturalnego kształtu, więc nadszedł czas, żebym podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat tego coraz to popularniejszego zabiegu.

Słowem wstępu Klinika Invicta znajduje się w Gdańsku przy ul. Rajskiej 10. Jeśli więc poszukujecie sprawdzonego miejsca w tych okolicach, to gorąco polecam. Mnie osobiście bardzo spodobał się klimatyczny i totalnie spójny (nawet z ich stroną internetową klik) wystrój. O profesjonalizmie i sterylności chyba nie muszę nawet wspominać, bo to rozumie się samo przez się.


Moje usta nie dość, że są niesymetryczne, to jeszcze dodatkowo mają tendencję do przesuszania. Nie pomagają mi balsamy do ust, nie pomaga picie 3 litrów wody dziennie. Ot taka moja uroda. Bardzo więc ucieszyła mnie informacja, że oprócz efektu powiększenia i wyrównania asymetrii, uzyskam również efekt nawilżonych i zdrowo wyglądających ust.


Kwas hialuronowy, który został dla mnie wybrany, to STYLAGE HydroMAX przeznaczony do terapii silnie odwodnionej lub wiotkiej skóry.

Sam zabieg okazał się, pomimo znieczulenia, mocno bolesny, a ja  jestem na ból dość odporna (nie straszne mi tatuowanie - klik). Oczywiście nie jest to coś czego nie da się wytrzymać, natomiast uprzedzam, że podczas zabiegu nie da się zrelaksować. Samo nakłuwanie i aplikowanie preparatu to kwestia 10-15 min, więc da się wytrzymać, no ale otwarcie ostrzegam, żeby nie było :) Później jest jeszcze formowanie kwasu pod skóra, ale to już do nieprzyjemnych nie należy.


Od razu po zabiegu widoczne są miejsca po nakłuciu, które z czasem mogą zamienić się w delikatne siniaki. U mnie pojawiły się tylko 2 niewielkie zasinienia, które z łatwością przez te kilka dni można było zakryć korektorem. Efekt końcowy widoczny jest po kilku dniach, a zasinienia znikają do tygodnia czasu.


Co do samych efektów to napiszę wprost - PETARDA. Usta stały się symetryczne, nawilżone, pełniejsze, a efekt utrzymał się około 14 miesięcy, czyli dłużej niż zakładałam (średnio efekt utrzymuję się od 8 do 10 miesięcy).


Podsumowując z zabiegu byłam bardzo zadowolona i na pewno w najbliższym czasie go powtórzę. Polecam zwłaszcza wszystkim tym kobietom, które borykają się, jak ja, z niesymetrycznymi ustami lub po prostu chcą mieć pełniejsze, ładniej wyglądające usta.

Bardzo dziękuję ekipie Kliniki Anti-Aging Invicta za profesjonalnie wykonany zabieg oraz za przesympatyczną atmosferę.


A tutaj możecie zobaczyć jak wyglądają usta zaraz po zabiegu. Niezły dziubek, nie? :)

Lakiery hybrydowe z Biedronki - LaQuell Neonatic

8/30/2018

Lakiery hybrydowe z Biedronki - LaQuell Neonatic

Parę dni temu do sieci dyskontów Biedronka trafiła nowa seria lakierów hybrydowych LaQuell Neonatic składająca się z 8 neonowych lakierów kolorowych, bazy oraz topu. Biorąc po uwagę, że cena lakierów jest turbo niska, tj. 9,99 zł, a na portalu wizaż.pl lakiery LaQuell cieszą się całkiem dobrymi ocenami (4,9/5*), kupiłam wszystkie dostępne kolory wraz z bazą i topem. Czy było warto?


Do tej pory sięgałam po hybrydy marek Semilac oraz Neonail, więc lakiery LaQuell miały poprzeczkę postawioną dość wysoko (przy czym trzeba zaznaczyć, że są one trzykrotnie tańsze). Odcienie, które przetestowałam to Mandrin, Turkiss, Pinko, Yellowin, Greeno oraz Top No Wipe. Oprócz tego dostępne są jeszcze Indigen, Orangin, Coralin oraz baza Super Base. Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć lakiery położone na bazę samopoziomującą Semilac Extend Base Semilac.


Jak oceniam lakiery LaQuell Neonatic? Ano różnie, wszystko zależy od koloru. Najlepiej sprawdził się lakier Turkiss (palec serdeczny), który okazał się najbardziej napigmentowany i krył już po jednej warstwie. Podobnie odcień Pinko (palec środkowy), ale z tym współpracowało się już trochę gorzej, bo robiły się prześwity i potrzeba dość wprawionej ręki, żeby go dobrze nałożyć. Kolory Greeno (mały palec) oraz Mandarin (kciuk) to jakaś porażka, ponieważ nawet 3 warstwy nie dały pełnego krycia, a ten drugi nie chciał kompletnie współpracować z topem tej samej marki i musiałam się ratować topem Semilac. Kolor Yellowin (palec serdeczny) też dobrze nie kryje, ale jakoś tak cieszy moje oko i patrzę na niego nieco łaskawiej. Top No Wipe jest niezły, ale zdecydowanie bardziej wolę mocniej błyszczące wykończenie,jakie daje mi Semilac No Wipe.


W związku z tym zachodziłam w głowę skąd takie dobre oceny tych lakierów na wizażu... I dopiero przedwczoraj odkryłam co było powodem. Mianowicie w Biedronkach dostępne są także inne lakiery hybrydowe Stay Forever (w matowych buteleczkach), i to te lakiery są petardą! Udało mi się póki co upolować jedynie kolor Red Rose - przepiękna głęboka czerwień - i z nim współpracuje się, jak z lakierami z wyższej półki. Kolor jest nasycony, kryje po jednej warstwie i wygląda po prostu pro. możecie go zobaczyć na zdjęciu poniżej zaraz koło czerni.


Podsumowując osobiście nie polecam lakierów LaQuell z serii Neonatic, bo więcej się nadenerwujecie, niż nacieszycie. Lakiery kiepsko kryją, średnio wyglądają i uważam, że nie są warte nawet tych 10 zł. Co innego lakiery Stay Forever, które są moim zdaniem świetne. Na pewno zapoluję jeszcze na jakieś inne kolorki.

Używacie lakierów hybrydowych? Jakie są Wasze ulubione marki? A może miałyście styczność z lakierami z Biedronki i możecie się wypowiedzieć na ich temat?
Lakier hybrydowy Neonail w odcieniu Orchid

8/16/2018

Lakier hybrydowy Neonail w odcieniu Orchid

Hybrydy na paznokciach robię już ładnych parę lat, ale co ciekawe na blogu debiutu jeszcze nie miały. Zacznę może od tego, że od zawsze byłam posiadaczką miękkich i rozdwajających się paznokci, a o długich migdałkach mogłam sobie jedynie pomarzyć. Te z Was, które są ze mną dłużej wiedzą doskonale, że wszelkie odżywki do paznokci oraz suplementy diety nie są mi obce. Niestety nic nie dawało efektu na dłuższą metę, zawsze wraz z odstawieniem suplementu paznokcie wracały do poprzedniego stanu. Dopiero sięgnięcie po lakiery hybrydowe pozwoliło mi na uzyskanie takich paznokci, o jakich zawsze marzyłam. I to do tego stopnia, że pozbyłam się wszystkich zwykłych lakierów, a miałam swego czasu całkiem pokaźną ich kolekcję (klik)


Jedną z moich ulubionych marek produkujących lakiery hybrydowe jest marka Neonail. Dzisiaj na tapetę bierzemy odcień Orchid, pochodzący z kolekcji Candy Girl. Co ciekawe kolor bardzo ciężko określić, ponieważ wygląda zupełnie inaczej w zależności od karnacji lub oświetlenia. Czasem wygląda bardziej jak liliowy, czasem wybijają się różowe tony, a czasem to taki delikatny fiołek. Dzięki temu paznokcie stają się niebanalne i zwracają uwagę otoczenia. Nie znam drugiego takiego koloru.


Co do jakości, hybrydom Neonail absolutnie nie mam nic do zarzucenia. Lakiery są na tyle gęste, że wystarczy jedna warstwa, żeby równomiernie pokryć paznokieć. Dokładanie kolejnych cieniutkich warstw nie stanowi żadnego problemu i pogłębia kolor. Hybryda trzyma się bez zarzutu od nałożenia do ściągnięcia.


Podoba się Wam kolor? Co myślicie o fioletach na paznokciach?
Mój mały comeback oraz update co u mnie słychać

3/07/2018

Mój mały comeback oraz update co u mnie słychać

Ostatnie 10 miesięcy minęło jak z bicza strzelił, prywata pochłonęła mnie całkowicie, a co za tym idzie blog odszedł na na drugi plan. Zapewne nikt z Was nie zauważył nawet mojej nieobecności, ale i tak z uśmiechem na twarzy i z przymrużeniem oka ogłaszam wielki comeback.

♥ Co u mnie nowego? Otóż przede wszystkim wyprowadziłam się z domu rodzinnego. Mieszkania zaczęłam szukać mniej więcej w okolicach lipca i z początkiem sierpnia odebrałam klucze do nowego lokum. Niestety dość szybko okazało się, że mieszkanie jest strasznie głośne i po kilku kolejnych miesiącach i trudach przeprowadzkowych jestem w mieszkaniu, z którego teraz do Was piszę. Update: przeprowadziłam się jeszcze kolejne 2 razy w ciągu 2 lat.

♥ Drugą ważna rzeczą, jaka się u mnie wydarzyła był mój powrót na studia w październiku zeszłego roku. Jestem w tym momencie po pierwszej (od kilku lat) sesji. Średnia 4,22. Tęskniłam za tym.

♥ Trzecią moją wymówką od niepisania bloga jest Mila, która jest z nami od niecałych 2 miesięcy. Milę adoptowaliśmy ze Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Krakowie po tym, jak ktoś oddał ją, bo wyjechał sobie na wakacje. Właśnie siedzi na moich kolanach i mruczy zadowolona.


♥ Na koniec ostatnia rzecz, która pochłania resztki mojego wolnego czasu, czyli boks. Złapałam totalnego bakcyla i staram się trenować 3x w tygodniu. Jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze jak teraz. Jeśli chcecie dowiedzieć się coś więcej o tej zajawce, piszcie w komentarzach, a zrobię osobną notkę.


Mam całe mnóstwo siły i pomysłów na nowe notki oraz nowe projekty, więc trzymajcie kciuki żeby się udało. Na dniach opublikuję notkę o tym, gdzie chodzę do fryzjera oraz o tym, dlaczego powiększyłam usta. W międzyczasie zapraszam Was na mój Instagram @ms.arleta.
DR IRENA ERIS HOLISTIC CLUB - PROGRAM LOJALNOŚCIOWY DLA KLUBOWICZÓW

4/29/2017

DR IRENA ERIS HOLISTIC CLUB - PROGRAM LOJALNOŚCIOWY DLA KLUBOWICZÓW

EDIT: marka Dr Irena Eris z dniem 25 maja 2019 r. zamknęła program lojalnościowy Holistic Club

Nie ma co owijać w bawełnę, kosmetyki pielęgnacyjne marki Dr Irena Eris uwielbiam od lat i już niejednokrotnie mogliście o tym na moim blogu przeczytać (chociażby tutaj). Z kolorówką Provoke do tej pory nie miałam zbyt dużo do czynienia, ale braki nadrabiam - właśnie w moje łapki wpadła prześliczna mozaika brązująca Choco Bronzer. Dzisiaj natomiast chciałam opowiedzieć Wam o bardzo ciekawym projekcie, który ma do zaoferowania marka...


Holistic Club to nic innego jak program lojalnościowy przygotowany specjalnie dla Klubowiczów. Polega na zbieraniu punktów na platformie i wymienianiu ich na nagrody. Punkty możemy zbierać zarówno kupując kosmetyki, jak również korzystając z usług gabinetów Dr Irena Eris. Zebrane punkty wymieniać możemy na kosmetyki z zakładki strefa prezentów, a jest z czego wybierać.


Aby przystąpić do programu należy zarejestrować się na platformie podając swoje dane. Każdy zakupiony kosmetyk ma w środku opakowania specjalny kupon z 6-cio lub 10-cio cyfrowym kodem, który należy przepisać. Punkty za usługi w Kosmetycznych Instytutach i Hotelach SPA automatycznie wpadają na konto Klubowicza, wystarczy w recepcji podać login.


Jeśli podobnie jak ja jesteście fanami kosmetyków marki, myślę, że program przypadnie Wam do gustu. Nie wymaga od nas w zasadzie niczego, a można zgarnąć naprawdę fajne nagrody.


Dr Irena Eris Holistic Club to miejsce prestiżu i korzyści. Odnajdziesz się tutaj doskonale. Wiedz, że Klubowicze mogą liczyć na więcej. Program, który przygotowaliśmy, w eleganckiej i przejrzystej formie pozwoli Ci na zbieranie punktów. Czy wykorzystasz je na pobyt w Hotelu SPA, Kosmetycznym Instytucie czy Salonie Beauty Partner lub na kosmetyki Dr Irena Eris z nowej linii? Wybór należy do Ciebie...


Do programu możecie przystąpić tutaj. Koniecznie dajcie znać w komentarzach czy lubicie programy lojalnościowe i czy podoba się Wam inicjatywa marki Dr Irena Eris.
Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).