19.12.12

LIPOSHOCK, CZYLI SZOK DLA MOJEJ SYLWETKI

O LipoShock zrobiło się głośno w 2009 roku, gdy zabieg ten wygrał w prestiżowym konkursie Prix de Beauté Cosmopolitan. Polega on na modelowaniu sylwetki wykorzystując do tego działanie fal dźwiękowych ShockWave oraz fal ultradźwiękowych UltraWave. Pierwsza fala fascynacji zabiegiem dopadła najpierw Stany Zjednoczone i Azję, a dopiero jakiś rok później trafiła do Europy, w tym między innymi do Polski. Osobiście o LipoShock po raz pierwszy usłyszałam na którymś z kongresów kosmetycznych i nie mogłam uwierzyć, że jakikolwiek bezinwazyjny zabieg może być aż tak skuteczny. Na sieci można znaleźć wiele zdjęć typu "before & after" pokazujących rezultaty zabiegu. Jak myślicie dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że metodę tę postanowiłam wypróbować na własnej skórze. Jestem realistką, więc nie spodziewam się odchudzenia o 2 rozmiary, ale uelastycznienia skóry i choć minimalnego pozbycia się cellulitu, który niestety z wiekiem staje się coraz widoczniejszy.





LipoShock niweluje cellulit i miejscową otyłość na tak trudnych partiach ciała jak uda i pośladki. Skóra poddana zabiegowi staje się gładsza, jędrna i bardziej sprężysta, a cellulit i miejscowe niedoskonałości są likwidowane. Ponadto LipoShock poprawia napięcie skóry, niweluje efekt „ciężkich nóg” i obrzęki poprzez usprawnienie przepływu limfy, a tym samym umożliwia pozbycie się toksyn z organizmu. LipoShock rozbija komórki tłuszczowe także na miękkich tkankach takich jak brzuch.
Więcej o samym zabiegu możecie przeczytać tu.



Planowo czeka mnie 6 zabiegów z podwójną głowicą (czyli zwalczających i tkankę tłuszczową i cellulit) w tygodniowych odstępach czasu. Możecie się więc spodziewać całej serii notek wraz ze zdjęciami, ponieważ pozwolono mi zabierać ze sobą aparat. Pierwszy zabieg już jutro i nie wiem czy jestem bardziej podekscytowana samym LipoShock'iem, czy tym, że będę mogła podzielić się wrażeniami z Wami... Czy to już jest ostatnie stadium bycia blogerem? ;)

Na koniec mam pytanie do Was - wolicie osobą notkę po każdym z sześciu zaplanowanych zabiegów, czy może powinnam ograniczyć się do dwóch notek - jedna opisująca pierwsze wrażenia i druga podsumowująca całą serię?

* zdjęcia nie są moją własnością, jednak nie udało mi się odnaleźć ich oryginalnego źródła
Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).