IS CLINICAL - CLEANSING COMPLEX - LEKKI ŻEL SILNIE OCZYSZCZAJĄCY

30.9.14

IS CLINICAL - CLEANSING COMPLEX - LEKKI ŻEL SILNIE OCZYSZCZAJĄCY

Miała być recenzja maski do włosów, ale pisało mi się ją jak krew z nosa, toteż porzuciłam ten głupi koncept i postanowiłam poopowiadać Wam o moim najulubieńszym żelu do mycia twarzy jaki kiedykolwiek było mi dane używać, tj. Cleansing Complex marki iS Clinical. Pierwszy raz zetknęłam się z tym produktem (oraz w ogóle z marką) jeszcze w 2011 roku, kiedy to otrzymałam od nich testową paczuchę (klik). W żelu byłam/jestem zakochana do tego stopnia, że po drodze kupiłam jeszcze kolejne dwa opakowania (na szczęście marka dostępna jest na co-sezonowych targach LNE & spa w Krakowie).


SZCZOTECZKA CLARISONIC MIA 2, CZYLI SONICZNE OCZYSZCZANIE TWARZY

26.9.14

SZCZOTECZKA CLARISONIC MIA 2, CZYLI SONICZNE OCZYSZCZANIE TWARZY

Na początku tego roku wspominałam na blogu o stosunkowo nowym sposobie oczyszczania twarzy, jakim są szczoteczki elektryczne (klik). Z miesiąca na miesiąc zdobywały coraz większą popularność, a ja czułam się kuszona praktycznie z każdej możliwej strony. Moje gadżeciarstwo wcale nie pomagało i w końcu zdecydowałam się na zakup. W wyżej wspomnianej notce pisałam, że waham się pomiędzy trzema dostępnymi wtedy na rynku modelami, czyli Clarisonic Mia 2, Foreo Luna oraz Philips VisaPure. Ostatecznie postawiłam na Clarisonic Mia 2. Czy jestem zadowolona? O tym przekonacie się w kolejnych zdaniach.



BABSKI FILM "SPÓDNICE W GÓRĘ!" (2014)*

25.9.14

BABSKI FILM "SPÓDNICE W GÓRĘ!" (2014)*

Kto uważnie obserwuje mnie na Instagramie na pewno zauważył, że niedzielny wieczór spędziłam nie inaczej, a w wygodnym i ciepłym łóżku oglądając film „Spódnice w górę. Zainspirowana faktem, że niedawno opublikowany post o moich ulubionych serialach cieszył się niemałym zainteresowaniem, postanowiłam podzielić się z Wami przemyśleniami na temat najnowszej francuskiej produkcji (kinowa premiera 26 września 2014).


JESIENNA PACZKA OD LIRENE & UNDER TWENTY

23.9.14

JESIENNA PACZKA OD LIRENE & UNDER TWENTY

Uwielbiam robić (bo nie można powiedzieć, że tylko zamieszczać) wpisy w klimatach haul i z radością zaglądam na inne blogi jak tylko takie publikacje się u dziewczyn pojawiają. Jest to odrobinę zaprzeczeniem tego, co dziś przeczytałam u Pauli (kto nie widział, polecam zajrzeć), ponieważ absolutnie nie traktuję tego typu wpisów jako jako typowe zapchajdziury. Wręcz przeciwnie - to jedna z moich ulubionych kategorii notek.



CO MYŚLICIE O RHINOPLASTYCE?

15.9.14

CO MYŚLICIE O RHINOPLASTYCE?

Nie tak dawno temu opublikowałam na blogu notkę o tatuowaniu ciała, która spotkała się z Waszym sporym zainteresowaniem. Był to dla mnie sygnał, że oprócz kosmetyków wykazujecie również zainteresowanie tematami pobocznym. Dlatego też przygotowałam dzisiaj krótki artykuł o chirurgii plastycznej, a konkretniej o korekcie nosa. Dlaczego akurat ten temat? Ano dlatego, że co jakiś czas myślę o tym, czy by się takiemu zabiegowi nie poddać. Czasy kiedy rhinoplastyka (czyli operacja plastyczna nosa) była zarezerwowana wyłącznie dla celebrytów są już dawno za nami i dzisiaj w zasadzie każdy może sobie taką operację zafundować.

Jeśli chodzi o mnie nie wynika to z jakiś szczególnych kompleksów, raczej zachcianka, żeby mieć ładniutki zadarty nosek. W końcu nos jest najbardziej wysuniętą częścią twarzy i znajduje się na jej środku, ergo dość mocno rzuca się w oczy. Kojarzycie wręcz idealny nosek Blake Lively? Albo idealnie zarysowany nos Angeliny Jolie? Myślicie że to natura obdarzyła ich idealnymi rysami twarzy? Nic bardziej mylnego. Praktycznie wszystkie gwiazdy Hollywood poddają się rhinoplastyce i na palcach jednej ręki można policzyć gwiazdy, w których nosy nie ingerował żaden chirurg. Co ciekawe najwięcej operacji plastycznych nosa przeprowadza się nie z USA, a w Iranie. Z danych opublikowanych przez irański dziennik Etemad wynika, że zabiegom poddaje się nawet 200 tysięcy pacjentów rocznie, czyli siedem razy więcej niż w Stanach Zjednoczonych.

Z natury nie jestem zazdrośnicą, ale tzw. hollywoodzkich nosów jawnie zazdroszczę i myśl o korekcie mnie ostatnio nie opuszcza.


Oprócz oczywiście kwestii estetycznych jest wiele przypadków kiedy taki zabieg jest po prostu wskazany, jak na przykład skrzywienie przegrody nosa, co utrudnia oddychanie. Czytałam kiedyś na forum o dziewczynie, której nos umożliwiał wdychanie jedynie 10% powietrza, gdzie zdrowy człowiek wdycha oczywiście 100%. Będąc w takiej sytuacji, nie zastanawiałabym się rzecz jasna ani chwili.

No dobrze, ale w takim razie jak taki zabieg wygląda? Przede wszystkim musimy wiedzieć, że wykonuje się go w znieczuleniu miejscowym lub znieczuleniu ogólnym. Zależy to od metody operacji - "otwarta" lub "zamknięta". Metoda „zamknięta” polega na tym, że zabieg odbywa się wewnątrz, bez chirurgicznego rozcinania skóry. Plusem tego rozwiązania jest niska inwazyjność i brak ran. Natomiast metoda "otwarta" to jak sama nazwa wskazuje polega na nacięciu tkanki między nozdrzami w kształt litery W. Przy tej metodzie chirurg otrzymuje zdecydowanie łatwiejszy dostęp, dzięki czemu prościej i wygodniej modelować nos. Wadą jest długo utrzymujący się obrzęk.

W trakcie zabiegów najczęściej usuwa się garb chrzęstno-kostny, prostuje przegrodę, zwęża piramidę nosa lub modeluje koniec, a w razie potrzeby stosuje się przeszczepy chrząstki lub kości. Szwy wewnątrz przewodów nosa zawsze są wchłanialne i nigdy nie wymagają usuwania. Warto zaznaczyć, że zawsze po zabiegu do przewodów nosa wprowadza się setony na 1-2 dni, które uniemożliwiają oddychanie przez nos. Pomimo, że korekcja nosa jest praktycznie bezbolesna, wywołuje mocne siniaki (także powiek), które utrzymują się przez około 3 tygodnie. Obrzęk na nosie utrzymuje się średnio przez 6 do 8 miesięcy. Dopiero po takim czasie możemy cieszyć się swoim idealnym noskiem w całej jego okazałości.


I teraz pytanie ile taka operacja nosa kosztuje? Cennik zależy oczywiście od tego jak dużo chcemy zmienić, ale także od miasta, w którym wykonujemy operację, od lekarza, jego doświadczenia, kliniki, itd. Ceny wahają się od 6 tys. do 20 tys. Przykładowe ceny operacji nosa wraz z informacją o klinice możemy zobaczyć tutaj. Jeśli chcemy się poddać zabiegowi warto przeglądnąć opinie o lekarzach, sprawdzić ich wykształcenie i doświadczenia, zdjęcia przed i po zabiegu innych pacjentów.
Przekonuje mnie fakt, że w zdecydowanej większości przypadków operacja plastyczna nosa przynosi pozytywne rezultaty. Oczywiście ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam i pewnie przez jakiś czas będę się wahać.

A może ktoś z Was przeszedł taką operację i mógłby mi doradzić? Co w ogóle myślicie o rhinoplastyce? Jesteście za, czy absolutnie przeciw? Koniecznie podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.
MOJA JESIENNA WISHLISTA '14 - UPDATE

9.9.14

MOJA JESIENNA WISHLISTA '14 - UPDATE

Kilka postów wstecz wrzuciłam notkę traktującą o wishliście na jesień 2014. Jak wiadomo kobieta zmienną jest i po niecałych trzech tygodniach okazuję się, że moje muszętomiecie totalnie się zmieniły. Wrzucam więc szybki update co planuję wkrótce kupić. Uwierzycie, że niezmienione zostały tylko 3 pozycje na 9?!


1. szminka MAC Lipstick w odcieniu Rebel / 2. lakier do paznokci Essie w kolorze Blanc, czyli czysta kryjąca biel / 3. niezmiennie Givenchy Ange ou Démon (koniecznie EPD) / 4. koszulka I am little fucked up marki Shameless (shwrm.pl) / 5. ciepłe skarpety do moich Hunterów / 6. złoty naszyjnik z maleńką (bejewel.me) / 7. klawiatura do iPada Air - model Qode Ultimate Keyboard Case marki Belkin / 8. ponownie Rowenta Brush Activ CF 9320 / 9. wymarzony tragus

Jakie macie plany zakupowe na najbliższe miesiące? A może Wasze wishlisty choć trochę pokrywają się z moją? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.
FARBA DO WŁOSÓW GARNIER OLIA W ODCIENIU 8.31 (ZŁOCISTY POPIELATY BLOND)

5.9.14

FARBA DO WŁOSÓW GARNIER OLIA W ODCIENIU 8.31 (ZŁOCISTY POPIELATY BLOND)

Po typowo drogeryjne farby do włosów sięgam dość rzadko, ponieważ generalnie nie mam do nich zbytniego zaufania. Zdecydowanie chętniej kupuję farby profesjonalne, jak chociażby Physiacolor, czy moja ulubiona Voila. Tym razem jednak postanowiłam poddać się marketingowemu naporowi i sięgnęłam po nowość firmy Garnier, czyli farbę o nazwie Olia. Do wyboru mamy aż 25 kolorów, z czego aż 8 to odcienie blondu. Osobiście zdecydowałam się na 8.31, czyli złocisty popielaty blond. 


TATUOWANIE CIAŁA, CZYLI DŁUGI WYWÓD O MOIM SUBIEKTYWNYM ZDANIU W TEMACIE

3.9.14

TATUOWANIE CIAŁA, CZYLI DŁUGI WYWÓD O MOIM SUBIEKTYWNYM ZDANIU W TEMACIE

Pomysł na tę notkę zrodził się w mojej głowie gdzieś pomiędzy wykonaniem drugiego tatuażu, a planowaniem trzeciego. Międzyczasie powstał także na blogu post dotyczący przekłuwania języka, gdzie co rusz w komentarzach prosiliście o analogiczną notkę właśnie o tatuażach. Jako, że ostatnio moją skórę ozdobił czwarty tatuaż, uznałam, że czas najwyższy zrealizować co zaplanowałam.

Oczywiście na wstępie zaznaczam, że absolutnie nie jestem ekspertem w dziedzinie, nie jestem również osobą wykształconą w tym kierunku, a wszystko co tutaj piszę to wynik rozmów z tatuatorami oraz dotychczasowych doświadczeń, które są totalnie subiektywne. Dodatkowo uważam, że każdy człowiek ma prawo w pełni decydować o własnym ciele (pod bezsprzecznym warunkiem usamodzielnienia się), ponieważ konsekwencje takich decyzji ponosić będzie nikt inny jak on sam. Dlatego też nikogo do tatuowania się nie namawiam, ale również nie będę nikomu tego odradzać. Jest to rzecz gustu, a nie od dziś wiadomo, że takie dyskusje są po prostu bezsensowne. Proszę więc o powstrzymanie się od komentarzy oceniających preferencje innych, a skupienie się raczej na samej istocie tatuażu, co jakby nie patrzeć jest w dzisiejszych czasach swoistą sztuką.

Samo słowo tatuaż pochodzi z języka polinezyjskiego, od wyrazu tatau, czyli naznaczyć coś. Przypuszcza się, że pierwsze tatuaże pojawiły się około 12000 lat p.n.e., jednak ze względu na to, że skóra ulega całkowitej biodegradacji nie mamy w tej kwestii pewności. Pierwotnie tatuaże opierały się głównie na wzorach geometrycznych, spiralach, meandrach, liniach falistych i miały charakter czysto religijny - odstraszały demony i chroniły właściciela przed chorobami i wrogami. Po pewnym czasie stały się również ważnym elementem dekoracyjnym, choć w wielu kulturach mogli sobie na nie pozwolić jedynie nieliczni – najczęściej zasłużeni plemienni wojowie (tereny Nowej Zelandii) lub kobiety, posiadające jakieś szczególne umiejętności (wyspa Borneo). Około 3000 lat p.n.e. tatuaż był znany w Egipcie, na co niezbitym dowodem są odnalezione szczątki mumii tebańskiej oraz kawałki wytatuowanej skóry w Nubii. Co ciekawe wzmianki o tatuowaniu można znaleźć nawet w Biblii - chrześcijanie naznaczali nadgarstki znakiem ryby, krzyża, jagnięcia lub inicjałami Jezusa Chrystusa.

Tatuaż stał się powszechny w okolicach roku 1691, kiedy to angielski żeglarz przywiózł do Londynu wytatuowanego Polinezyjczyka. Kolejnym krokiem było pierwsze studio tatuażu (Anglia, rok 1870), które pośrednio doprowadziło do tego, że wyższe klasy odwróciły się od tatuażu na rzecz klas średnich i niższych (dopiero tutaj pojawia się coś takiego jak tatuaż więzienny!). Wtedy też moda na tatuaż zalewa Europę. Warto dodać, że największym regresem dla sztuki tatuażu jest rzecz jasna okres wojenny.

Metody wykonywania tatuażu nie zmieniły się od setek lat - wykonuje się go poprzez wprowadzenie igłą pod skórę specjalnego barwnika. Zmieniają się jedynie narzędzia, którym go wykonujemy. Dzisiejsze maszynki to całkiem zaawansowane urządzonka, o przeróżnych kolorach i wykończeniach, które działają na zasadzie elektromagnesu. Oprócz tego mamy zestaw igieł - jedne do robienia konturów, inne linii, a jeszcze inne do cieniowania. Więcej informacji możecie uzyskać na tematycznych forach internetowych.

Moim zdaniem ludzie posiadający tatuaż dzielą się na dwie grupy, tj. robię sobie ładną dziarkę (np. delfinek, motylek, sówka) i pierońsko żałuję oraz robię znaczący coś dla mnie tatuaż w profesjonalnym studiu i... chcę więcej. Pierwszej grupie nie zamierzam poświęcać swojego czasu, skupimy się zdecydowanie na grupie numer dwa. Co ciekawe zawsze gdy rozmawiam z kimś po raz pierwszy, pada pytanie czy żałuję. Ani raz przez te 6 lat od kiedy noszę tatuaże nie przeszło mi przez myśl, że to był błąd. W życiu zawodowym również nie spotkałam się z jakimikolwiek problemami, a noszę tatuaże na widoku. Zresztą nigdy nie chciałabym pracować w miejscu gdzie taka forma ozdabiania ciała byłaby niemile widziana i nikt nie wciśnie mi kitu, że sytuacja życiowa może mnie do takiej pracy zmusić. Najgorszą rzeczą jaka mnie spotkała to brak akceptacji ze strony rodziców mojego ex. Sprawa do przeżycia, słowo. Poza tym czy naprawdę chcecie otaczać się ludźmi, którzy nie potrafią i nie chcą was zaakceptować przez wasze upodobania? Ja serdecznie podziękuję za takich znajomych.

Drugim pytaniem, które pojawia się bardzo często w kontekście moich dziar to klasyczne jak ja będę wyglądać na starość. W takich sytuacjach najczęściej powołuję się na dość zabawny rysunek autorstwa Unki (klik), który doskonale pokazuje moje podejście do tematu. Soróweczka, ale jeśli już nawet dożyję tego emerytalnego wieku to raczej kilka tatuaży nie umniejszy atrakcyjności mojemu pomarszczonemu i zwiotczałemu ciału. Co więcej uważam, że wytatuowane starsze osoby wyglądają po prostu kozacko (klik) i osobiście zawsze z uśmiecham na twarzy oraz pewną nutką respektu patrzę na nich mijając na ulicach.



Ciekawym zjawiskiem, które zaobserwowałam jest to, że przed tatuażami najczęściej ostrzegają osoby, które nigdy nie miały odwagi sobie żadnego zrobić, a nie posiadacze takowych. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że tatuaż z założenia ma być przede wszystkim dla właściciela, a nie dla potencjalnego widza. Możecie mi wierzyć lub nie, ale za każdym takim rysunkiem na ciele kryje się jakaś historia do opowiedzenia. I to w tatuażach jest najpiękniejsze. Bo nie liczy się to, Drogi Czytelniku czy tatuaż Ci się podoba, czy też może Cię obrzydza. Liczy się to, że patrząc na moje dziary przypominają mi się historie z mojego życia, ludzie którzy wtedy przy mnie byli i wypowiedziane wtedy ważne słowa. To moja recepta na to, żeby pamiętać jak szczęśliwa jestem.
Z natury jestem gadułą, więc mogłabym o tym nawijać jeszcze sporo, ale ze względu na formę pora zrobić sobie przerwę, żeby zapytać czy w ogóle temat Was zainteresował? Jeśli tak, to chętnie w drugiej części podzielę się z Wami bardziej praktyczną stroną, czyli tym jakie miejsce wybrać, jak znaleźć odpowiednie studio oraz jak potem tatuaż pielęgnować. Dajcie proszę znać w komentarzach co myślicie.
Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).