ŚWIĄTECZNA WISHLISTA '15

28.11.15

ŚWIĄTECZNA WISHLISTA '15

Co roku, w okresie świąteczno-noworocznym, oprócz postanowień (dla przypomnienia o zeszłorocznych postanowieniach pisałam tutaj), robię sobie listę rzeczy, które wewnętrznie czuję, że muszę mieć. Są to produkty mocno przemyślane, które "chodzą" za mną już od dłuższego czasu.


1. Rower damski typu holender (koniecznie z wiklinowym koszykiem!), o którym ględzę już od zeszłego roku. / 2. Prosty model balerinek Mel by Melissa na sezon 2015/2016 - to są buty idealne na każdą okazję. / 3. Paleta Urban Decay Smoky. / 4. Soleil Tan De Chanel, bo mam świra na punkcie kontruowania twarzy, a słyszałam że to jeden z lepszych produktów do tego przeznaczonych. / 5. Ciepłe skarpety, najlepiej z futerkiem do moich kaloszy Hunter. / 6. Naszyjnik w kształcie gwiazki od My Way Jewellery. / 7. Czarne skórzane uszy do moich ukochanych Obagów, bo w zimie w sznurach chodzić nie wypada. / 8. Idealny dla mnie charms Pandora - Wino. / 9. Najnosza pozycja naszej rodzimej marki Shameless, czyli bluza Forget the rules.

I to by było na tyle. Jak tam Wasze przedświąteczne listy życzeń? Wrzucajcie linki z Waszymi wishlistami, bardzo chętnie sobie pooglądam.
ZABIEG WITAMINOWY PERFECTION (KOSMETYKI DIEGO DALLA PALMA) - OPIS, WRAŻENIA I EFEKTY

13.11.15

ZABIEG WITAMINOWY PERFECTION (KOSMETYKI DIEGO DALLA PALMA) - OPIS, WRAŻENIA I EFEKTY

Jedną z największych zalet prowadzenia bloga jest, w moim odczuciu, możliwość dzielenia się pozytywnymi odkryciami. A już największą frajdę sprawia mi pisanie recenzji takich jak dzisiejsza, czyli o zabiegach kosmetycznych, którym się raz na jakiś czas dobrowolnie poddaje (przy okazji zachęcam do przeczytania wpisu o serii zabiegów Liposhock) i z których jestem, rzecz jasna, zadowolona.

Przy okazji szczerze się Wam przyznam, że nie przepadam za pisaniem recenzji negatywnych, ponieważ uważam to za stratę mojego i Waszego czasu. Dlatego też zdarzają się sytuacje, kiedy piszę Wam, że coś testuję, a później słowem na temat produktu nie wspomnę. To właśnie wynik mojej niechęci do narzekania, jęczenia i okazywania niezadowolenia. Koniec dygresji.


32. MIĘDZYNARODOWY KONGRES I TARGI KOSMETYCZNE LNE & SPA 14-15 LISTOPADA 2015 EXPO KRAKÓW

4.11.15

32. MIĘDZYNARODOWY KONGRES I TARGI KOSMETYCZNE LNE & SPA 14-15 LISTOPADA 2015 EXPO KRAKÓW

Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa to najważniejsze spotkanie profesjonalistów branży kosmetologicznej i spa  w Polsce. Wydarzenie odbędzie się w centrum kongresowym EXPO Kraków. To już 32. edycja Kongresu LNE, który na stałe wpisał się  w kalendarz najbardziej prestiżowych imprez branży beauty w naszym kraju.

Kongres LNE & spa prezentuje najnowsze trendy  z zakresu pielęgnacji, kosmetologii i makijażu. Przyciąga ogromną liczbę ekspertów, wystawców  i szkoleniowców. Zaproszeni specjaliści to wybitni wykładowcy-praktycy z całego świata, którzy dzielą się swoja wiedzą i doświadczeniem z uczestnikami licznych seminariów i warsztatów.

Otwarta dla wszystkich część targowa daje z kolei szansę poznania najciekawszych premier kosmetycznych oraz umożliwia spotkania z najlepszymi ekspertami w zakresie pielęgnacji i stylizacji. Wykłady, konferencje i panele dyskusyjne przedstawiają najbardziej aktualne zagadnienia z dziedziny kosmetyki i kosmetologii estetycznej oraz są okazją do dyskusji o najistotniejszych problemach dotyczących zdrowia skóry. 

Najlepsze produkty, zabiegi i rozwiązania kosmetologiczne będzie można poznać i przetestować w sobotę (14 listopada) w godz. 10:00 – 18:00 oraz w niedzielę (15 listopada) w godz. 10:00 – 18:00 w EXPO Kraków przy ul. Galicyjskiej 9.

Bogaty program merytoryczny Kongresu wyróżnia formuła wykładów i dyskusji panelowych, które zostały podzielone na różne sesje tematyczne. W ramach sesji ogólnej przedstawione zostaną najbardziej aktualne zagadnienia i tematy kosmetologiczne. Zaplanowano tutaj również wywiady  z międzynarodowymi ekspertami branży beauty oraz pokazy zabiegów i nowych metod pielęgnacji skóry. Dopełnieniem programu są sesje tematyczne: biznesowa (zagadnienia z zakresu przedsiębiorczości i promocji marki), make-up (pokazy stylizacji i możliwość poznania pracy wizażystów), masażu (spotkania światowej sławy masażystów i pasjonatów nowoczesnych technik pracy z ciałem) oraz podologiczna. Goście Kongresu mają również możliwość uczestnictwa w trzech certyfikowanych sesjach masterclass.

Więcej informacji na stronie lne.pl.

Mam również do rozdania 10 zaproszeń dla blogerek. Jedynym warunkiem otrzymania wejściówki (plus udział w specjalnym spotkaniu dla blogerek wraz z niespodziankami od sponsora targów) jest publikacja materiałow prasowych przed i relacji z targów po. Zainteresowanych proszę o maila vexgirl@gmail.com.
BLOG VEXGIRL MA JUŻ 5 LAT!

10.7.15

BLOG VEXGIRL MA JUŻ 5 LAT!

Kochani, właśnie stuknęło mi dokładnie 5 lat odkąd założyłam bloga vexgirl na bloggerze. Podkreślam na blogerze, ponieważ pierwsze kroki stawiałam jeszcze na innej domenie. Jestem z Wami, choć nie, raczej to Wy jesteście ze mną już od 1826 dni. W pełni zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio jest tutaj mnie zdecydowanie mniej niż powinno, ale mam ogromną nadzieję, że czasy świetności bloga jeszcze powrócą.


Po tylu latach mogę pozwolić sobie na małe podsumowanie - na dzień dzisiejszy mój blog liczy 2485 obserwatorów, 581 fanów na FB, 283 followersów na Insta, powstało łącznie 918 notek, a komentarzy na blogu nazbierało się ponad 25 tysięcy. Naprawdę mam z czego być dumna.

Dziękuję wszystkim moim czytelniczkom, zarówno tym udzielającym się, jak i tym anonimowym. Dziękuję za to, że jesteście ze mną, za to, że komentujecie, za to, że piszecie do mnie dziesiątki, czy nawet już setki maili. Jesteście siłą napędową tego bloga, jesteście powodem, dla którego ten blog istnieje.
PODSUMOWANIE NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ (PO PÓŁ ROKU)

3.7.15

PODSUMOWANIE NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ (PO PÓŁ ROKU)

Na samym początku roku zamieściłam na blogu wpis o poczynionych przeze mnie postanowieniach na 2015 rok. Między nami mówiąc, nigdy nie wierzyłam w te wszystkie wypisywane na blogach mrzonki, bo prawda jest taka, że w ogólnym rozrachunku nie udaje się nikomu zrealizować chociażby połowy tego, co sobie zaplanował. No, ale nie byłabym sobą, gdybym sama na własnej skórze nie spróbowała i tym samym dzisiaj wbijam z podsumowaniem realizacji postanowień po bitych 6 miesiącach. Będzie samo-opierdol?


NOWA KOLEKCJA DELIA COSMETICS - NO MAKEUP MAKEUP

5.6.15

NOWA KOLEKCJA DELIA COSMETICS - NO MAKEUP MAKEUP

Kosmetyki marki Delia Cosmetics do tej pory kojarzyły mi się raczej ze świetnymi rozjaśniaczami i płukankami do włosów, a nie z kolorówką. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że marka wypuszcza całkiem pokaźną ilość nieźle prezentujących się kosmetyków kolorowych. Z zaciekawieniem wyszłam na ich stronę internetową i okazało się, że... o marce nie wiedziałam praktycznie nic.


PUDEŁKO BEGLOSSY BY HEBE - EDYCJA MAJ 2015

4.6.15

PUDEŁKO BEGLOSSY BY HEBE - EDYCJA MAJ 2015

Oj dawno na moim blogu nie pojawiło się żadne pudełko beGLOSSY. Jakby się zastanowić, to tak naprawdę nigdy żadne pudełko beGLOSSY u mnie nie zagościło, ponieważ za czasów jak jeszcze boxy mnie jarały to miały one nazwę Glossybox... No cóż, czasy się zmieniły i dzisiaj z uśmiechem na twarzy mogę Wam pokazać najnowsze pudełko sygnowane siecią drogerii Hebe. Cały myk polega na tym, że wszystkie produkty z pudełka możecie znaleźć w najbliższej Wam drogerii tejże właśnie sieci.


31. MIĘDZYNARODOWY KONGRES I TARGI KOSMETYCZNE LNE & SPA 11-12 KWIETNIA 2015 EXPO KRAKÓW

7.4.15

31. MIĘDZYNARODOWY KONGRES I TARGI KOSMETYCZNE LNE & SPA 11-12 KWIETNIA 2015 EXPO KRAKÓW

Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & spa to najważniejsze spotkanie profesjonalistów branży kosmetologicznej i spa w Polsce. Wydarzenie odbędzie się w centrum kongresowym EXPO Kraków. To już 31. edycja Kongresu LNE, który na stałe wpisał się w kalendarz najbardziej prestiżowych imprez branży beauty w naszym kraju.

Kongres LNE & spa prezentuje najnowsze trendy z zakresu pielęgnacji, kosmetologii i makijażu. Przyciąga ogromną liczbę ekspertów, wystawców i szkoleniowców. Zaproszeni specjaliści to wybitni wykładowcy-praktycy z całego świata, którzy dzielą się swoja wiedzą i doświadczeniem z uczestnikami licznych seminariów i warsztatów.

Otwarta dla wszystkich część targowa daje z kolei szansę poznania najciekawszych premier kosmetycznych oraz umożliwia spotkania z najlepszymi ekspertami w zakresie pielęgnacji i stylizacji. Wykłady, konferencje i panele dyskusyjne przedstawiają najbardziej aktualne zagadnienia z dziedziny kosmetyki i kosmetologii estetycznej oraz są okazją do dyskusji o najistotniejszych problemach dotyczących zdrowia skóry. Najlepsze produkty, zabiegi i rozwiązania kosmetologiczne będzie można poznać i przetestować w sobotę (11 kwietnia) w godz. 10:00 – 18:00 oraz w niedzielę (12 kwietnia) w godz. 10:00 – 17:00 w EXPO Kraków przy ul. Galicyjskiej 9.

Bogaty program merytoryczny Kongresu wyróżnia formuła wykładów i dyskusji panelowych, które zostały podzielone na różne sesje tematyczne. W ramach sesji ogólnej przedstawione zostaną najbardziej aktualne zagadnienia i tematy kosmetologiczne. Zaplanowano tutaj również wywiady z międzynarodowymi ekspertami branży beauty oraz pokazy zabiegów i nowych metod pielęgnacji skóry. Dopełnieniem programu są sesje tematyczne: biznesowa (zagadnienia z zakresu przedsiębiorczości i promocji marki), make-up (pokazy stylizacji i możliwość poznania pracy wizażystów), masażu (spotkania światowej sławy masażystów i pasjonatów nowoczesnych technik pracy z ciałem) oraz podologiczna. Goście Kongresu mają również możliwość uczestnictwa w trzech certyfikowanych sesjach masterclass

Więcej informacji na stronie http://lne.pl/.

Czy są na sali jakieś krakowskie blogerki? Mam do rozdania 8 zaproszeń na targi LNE&spa. Jedynym warunkiem otrzymania wejściówki (plus niespodzianki od sponsora targów) jest publikacja materiałow prasowych przed i relacji z targów po. Zainteresowanych proszę o maila vexgirl@gmail.com.
ZABIEG LIPOSHOCK - OPIS, WRAŻENIA I EFEKTY

19.2.15

ZABIEG LIPOSHOCK - OPIS, WRAŻENIA I EFEKTY

Dwa lata temu pojawiła się na blogu krótka notka z informacją o rozpoczęciu przeze mnie serii zabiegów LipoShock (klik). Niestety ze względu na kilka sytuacji, które się wtedy wydarzyły i nieszczęśliwie na siebie nałożyły, nigdy nic więcej na ten temat nie napisałam. Biorąc pod uwagę bardzo duże zainteresowanie tematem do dnia dzisiejszego, postanowiłam z okazji nadchodzącej wiosny, nad zagadnieniem przysiąść i wreszcie stworzyć odpowiednią recenzję całej kuracji.


Zacznę od tego, że LipoShock to urządzenie przeznaczone do walki z cellulitem i miejscową otyłością za sprawą ultradźwięków i fal uderzeniowych. Działa bezinwazyjnie, pomaga uporać się z cellulitem oraz nadprogramowymi centymetrami wynikającymi z odłożonej w ciele tkanki tłuszczowej. Warto podkreślić, że minimalna grubość tkanki to 2 cm. Zabiegu nie można wykonywać więc na osobach szczupłych.

Początkowo miała to być seria 6 zabiegów z podwójną głowicą (czyli zwalczających i tkankę tłuszczową i cellulit) w tygodniowych odstępach czasu. Ostatecznie udało mi się poddać tylko 4 zabiegom. Nie zmienia to jednak faktu, że o efektach spokojnie mogę się rozpisać, ponieważ zauważalne były już po pierwszym zabiegu. Dodam jeszcze, że zabieg z założenia wykonywany jest na jednej wybranej partii ciała. Mamy do wyboru brzuch, pośladki, przednią oraz tylną część ud. Jako, że od zawsze największy problem miałam właśnie z udami, zdecydowałam się na partię przedniej części ud. Przed rozpoczęciem zostałam dokładnie oglądnięta, zmierzona oraz przeprowadzono ze mną wywiad czy przez przypadek nie ma żadnych przeciwwskazań do przeprowadzenia zabiegu. Nie mogą się mu poddawać osoby w ciąży, z rozrusznikiem serca, osoby z niewydolnością układu krążenia, wątroby oraz nerek. Przeciwwskazaniem jest także nowotwór, choroby zakaźne, choroby skóry oraz cukrzyca. U mnie przeciwwskazań żadnych nie stwierdzono, tkanka tłuszczowa miała zdecydowanie więcej niż 2 cm, a cellulit określony był na III stopień. Kandydatką byłam wręcz idealną, więc zabraliśmy się do dzieła.


Zabieg LipoShock wykonuje się bezpośrednio na skórze w dwóch etapach. Pierwszy z nich wykorzystuje mocne uderzenie fali mechanicznej wytwarzanej za pomocą urządzenia pneumatycznego. Fala ta ma za zadanie rozbić skupiska komórek tłuszczowych. Zazwyczaj są one mocno zbite i twarde (widoczna skórka pomarańczowa), więc takie rozbicie przy pomocy ultradźwięków jest konieczne. W drugim etapie zabiegu za pomocą innej głowicy, ściany komórek tłuszczowych zostają rozerwane, a ich zawartość upłynniona i usunięta z organizmu w naturalnych procesach metabolicznych. Całość trwa około 1,5 godziny.

Jeśli chodzi o odczucia z samego zabiegu to na pewno mogę powiedzieć, że jest on zupełnie nieinwazyjny i praktycznie bezbolesny. Oczywiście ból jest bardzo subiektywnym odczuciem, a ja w dodatku mam dość wysoki jego próg. Nie mniej jednak mnie nie bolało nic. Pierwsza głowica wywołuje odczucia zbliżone do uderzeń płasko zakończonym narzędziem. Nie jest to przyjemne, ale na pewno też nie jest bolesne. Druga głowica to jaki delikatne porażenie prądem, które mrowieniem rozchodzi się po całym ciele. Mnie to nawet troszkę łaskotało. Reasumując nie ma się czego obawiać.


I teraz najważniejsze, czyli efekty. Zgodnie z tym co pisałam w poprzedniej notce nie byłam nastawiona na spektakularne efekty schudnięcia o 2 rozmiary. Raczej oczekiwałam efektu wygładzenia i lekkiego napięcia. I owszem, dokładnie to otrzymałam po pierwszym zabiegu. Skóra na udach była wyraźnie gładsza i znacznie jędrniejsza. Z każdym następnym zabiegiem było coraz lepiej. Po czterech seriach cellulit spadł z III stopnia na I stopień i tak utrzymuje się do dzisiaj. Podkreślę raz jeszcze, że od tego czasu minęły dwa lata. Największym zaskoczeniem okazały się jednak moje wymiary. Obwód każdego uda zmalał aż o 6 cm. Nogi były gładkie, a cellulit praktycznie niewidoczny. Efekty przeszły przerosły moje oczekiwania. Nie spodziewałam się, że bezinwazyjny zabieg może aż tak wpłynąć na wygląd sylwetki. Czy polecam? Zdecydowanie tak.


Serię zabiegów LipoShock wykonywałam w Nowoczesnym Centrum Urody i Medycyny Estetycznej Sekrety Piękna, zlokalizowanym w Krakowie przy ulicy Zwierzynieckiej 22. Za serię 4 zabiegów zapłacicie tam 1280 zł. Mimo wszystko, jeśli już się zdecydujecie to polecam wykupienie serii 6 zabiegów (1800 zł). Bardzo żałuję, że nie udało mi się dokończyć kuracji i zrealizować zaplanowanej na początku ilości, ponieważ efekty na pewno byłyby jeszcze lepsze.

Na koniec chciałam jeszcze wspomnieć, że Sekrety Piękna są miejscem, do którego chętnie wracam ze względu na panującą tam pozytywną atmosferę. Jeśli więc szukacie takiego miejsca lub właśnie zabiegu LipoShock z czystym sumieniem mogę Wam je polecić. Przy okazji bardzo dziękuję pracującym tam paniom za mile spędzony czas, za rozmowy, cierpliwość do mnie i świetnie wykonaną kurację.
CZY ROZMIAR MA ZNACZENIE?

9.2.15

CZY ROZMIAR MA ZNACZENIE?

Kilka dni temu buszując po odmętach internetu, natknęłam się na ciekawy artykuł dotyczący chirurgicznego powiększania piersi. Pomimo, że portal w moim odczuciu do szczególnie górnolotnych nie należy, to sam tekst dał mi trochę do myślenia.


KOSMETYCZNE NOWOŚCI STYCZNIA

7.2.15

KOSMETYCZNE NOWOŚCI STYCZNIA

Z zamiarem napisania tej notki nosiłam się od tygodnia, jednak ciągle coś mi przeszkadzało - a to przyjechali do mnie znajomi, albo padłam po pracy zmęczona, a wczoraj musiałam ze Spajkiem pędzić do weterynarza. Na szczęście dzisiaj miałam troszkę luźniejszy dzień i mogłam na spokojnie zrobić zdjęcia moich styczniowych kosmetycznych nowości. Nie ma tego za dużo, ponieważ ostatnio więcej kasy przepuszczam na ubrania niż kosmetyki, za to zobaczycie praktycznie same perełki, na które od jakiegoś czasu polowałam.


PODSUMOWANIE NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ (PO MIESIĄCU)

6.2.15

PODSUMOWANIE NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ (PO MIESIĄCU)

Pod koniec minionego roku spisałam sobie 10 najważniejszych postanowień na 2015 rok. Teraz, po miesiącu czasu zrobiłam krótkie podsumowanie. Głównie po to, żeby zweryfikować czy noworoczne cele tak naprawdę mają w ogóle jakikolwiek sens.


GARNIER FRUCTIS - GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE - SZAMPON WZMACNIAJĄCY

31.1.15

GARNIER FRUCTIS - GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE - SZAMPON WZMACNIAJĄCY

Co prawda szampon wzmacniający do włosów bardzo zniszczonych Garnier Fructis, o którym pisałam dwa tygodnie temu kompletnie się u mnie nie sprawdził (klik), ale postanowiłam dać marce jeszcze jedną szansę i sięgnęłam po kolejną pozycję, czyli szampon wzmacniający Garnier Fructis GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE. Nie dość, że znów według obietnic producenta jest to produkt dla mnie idealny, to jeszcze ma opakowanie w przepięknym malinowym kolorze. I to właśnie chyba wyłącznie przez ten rzucający się w oczy kolor, Garnier ponownie zagościł na mojej łazienkowej półce. Czy słusznie? Przeczytajcie sami.


MAC - LIPSTICK/SZMINKA PLEASE ME (MATTE)

19.1.15

MAC - LIPSTICK/SZMINKA PLEASE ME (MATTE)


Aktualnie w swojej szminkowej kolekcji, która liczy około trzydzieści egzemplarzy, pomadek firmy MAC mam jedynie cztery sztuki. Ta niewielka ilość wynika z tego, że ze szminkami tej marki zaprzyjaźniłam się dopiero około rok temu. I od tego momentu sukcesywnie swoją kolekcję będę powiększać. Dlaczego? Dlatego, że już zdążyłam zauważyć, iż są to jedne z najlepszych pomadek dostępnych na polskim rynku.
5 NAJWIĘKSZYCH ODKRYĆ 2014 ROKU

5.1.15

5 NAJWIĘKSZYCH ODKRYĆ 2014 ROKU

Początek roku zazwyczaj skłania wszystkich ku refleksjom i podsumowaniom tego co za nami, oraz planowaniu tego co przed nami. Skoro na moim blogu zdążyły się już pojawić notki o noworocznych postanowieniach oraz noworocznej wishliście, to teraz dobra pora na podsumowanie roku 2014.

Gdybym miała jednym słowem opisać miniony rok, określiłabym go wyrazem "chaos". Plany sypały mi się jak domki z kart, moje życie kilkakrotnie praktycznie wywróciło się do góry nogami, a ja sama zaliczyłam więcej porażek niż sukcesów. Rok 2014 to była jedna z największych lekcji jakie mnie w życiu spotkały. Sporo się nauczyłam, zweryfikowałam przyjaciół i dzięki temu poznałam też kilka fantastycznych osób, które są mi w tym momencie naprawdę bardzo bliskie. Nie spisuję więc roku na straty, raczej traktuję jako wstęp do czegoś lepszego, co dopiero przede mną.

Dzisiaj chciałam Wam poopowiadać o produktach, które odkryłam w 2014 roku, i z którymi prawie w ogóle się nie rozstawałam, lub bez których po prostu nie wyobrażam sobie życia.

1) iPad Air
Zacznę od tego, że w zasadzie jest to moje drugie podejście do tego urządzenia. W sierpniu 2012 zakupiłam sobie tablet iPad 2, pobawiłam się i... po kilku tygodniach się go pozbyłam. Wtedy był to dla mnie kompletnie zbędny gadżet, nie mogłam znaleźć dla niego sensownego zastosowania, oprócz taszczenia go na uczelnię. Za to od kwietnia 2014 praktycznie nie rozstaję się z moim iPad Air, który w połączeniu z klawiaturą Belkin stanowi w zupełności wystarczającą mi alternatywę dla laptopa. Mogę właściwie na nim zrobić wszystko co do szczęścia potrzebuję, tj. przeglądać internety, pisać notki, robić zakupy i grać. Dodam jeszcze, że miałam do czynienia także z tabletem Samsung Galaxy Tab 3 i kompletnie to nie to. Z iPad Air jestem bardzo zadowolona i choć wiem, że nie jest to tania zabawka, uważam że warto się nad zakupem zastanowić, zwłaszcza jeśli jesteście ciągle w ruchu jak ja.

2) Foreo Luna 
We wrześniu 2014 recenzowałam Wam szczoteczkę Clarisonic Mia 2, rozpływając się nad jej właściwościami (recenzja). Oczywiście wszystko co o niej napisałam w dalszym ciągu podtrzymuję, jednak szczoteczka Foreo Luna, którą otrzymałam do testów chwilę później jest jeszcze lepsza. Słowo, że oba produkty zrewolucjonizują Waszą codzienną pielęgnację, do tego stopnia że jeśli na którąś się zdecydujecie, to nie będziecie w stanie bez niej żyć. W starciu Mia 2 vs. Luna wygrywa dla mnie ta druga ze względu na dwa czynniki, tj. ekonomiczność (do Foreo nie trzeba dokupywać zamiennych końcówek) oraz fakt, że zdecydowanie łatwiej trzymać ją w czystości. No dobra, przyznaję, jeszcze to, że Luna po prostu ślicznie wygląda... Bardziej szczegółowy opis będziecie mogli wkrótce przeczytać w pełnej recenzji.

3) sklep Showroom
Odkrycie tylko i wyłącznie za sprawą mojej kochanej Paty, która w kwestiach modowych jest niezastąpionym źródłem wiedzy i inspiracji. Pokazała mi sklep palcem i linkiem jednocześnie, robiąc tym samym ze mnie stałą klientkę. Póki co moimi ulubionymi markami stały się Shameless (kilka ciuchów pokazywałam na Instagramie), oraz Anoi (boskie sukienki na lato i świetne bluzy na zimę). Miałam również dwa podejścia do NO H8 SNDCT, ale ostatecznie nie polecam. Sklep zrzesza kilkadziesiąt świetnych projektantów, którzy swoim luźnym stylem bardzo do mnie przemawiają. Jednocześnie strona jest łatwa w obsłudze, bardzo przejrzysta, a ekipa Showroom bardzo pomocna. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza jeśli lubicie się wyróżniać stylem, a nie zlewać z całą resztą h&mowo-zarową.

4) Rowenta Brush Active
Od zawsze modelowałam włosy na okrągłą szczotkę i od zawsze sprawiało mi to sporo kłopotu. Nie czarujmy się, do takich wygibasów przydałaby się jeszcze jedna ręka. I tutaj na ratunek przychodzi nam zajebista loko-suszarka (nie znoszę tego określenia) jaką jest Rowenta Brush Active. Cały myk polega na tym, że szczotka ma obrotową końcówkę, która nie dość, że suszy to jeszcze ładnie podkręca i nadaje włosom objętości. Czyli dokładnie to czego ja potrzebuję i to w dodatku za pomocą jednej ręki. Dzięki urządzeniu poranne suszenie włosów (tak, głowę myję codziennie) trwa mniej więcej 1/3 tego co do tej pory, a efekt jest jak prosto z salonu fryzjerskiego. Naprawdę, nie byłabym w stanie teraz przerzucić się na klasyczny sposób modelowania.

5) szal Zara
Nie chcę i nie będę sobie wyobrażać życia bez tego cieplutkiego i milutkiego dodatku, który w tym momencie ubieram dzień w dzień do każdej mojej stylizacji (heh mam dwa kolory). Moje egzemplarze przywędrowały do mnie drogą lądową aż z Estonii, więc żadne mrozy im nie są straszne. Szale świetnie wyglądają zarówno z wełnianymi płaszczykami, jak i skórzaną kurtką. Jedynym minusem było to, że do kilku pierwszych prań obierały wszystko co tylko było w pobliżu. Jeśli chcecie stać się posiadaczkami tego cudownego akcesorium udajcie się do najbliższej Zary, ponieważ wiem, że jeden z kolorów jest w Polsce dostępny (chyba nawet ten czerwony).


Tadam! Póki co to by było na tyle jeśli chodzi o niekosmatyczne odkrycia 2014. Czy życzycie sobie analogiczną notkę o kosmetykach? Przy okazji podzielcie się w komentarzach Waszymi odkryciami!
MOJA NOWOROCZNA WISHLISTA

2.1.15

MOJA NOWOROCZNA WISHLISTA

Skoro było już w tym roku o noworocznych postanowieniach, pora teraz na noworoczne zachciewajki. Nie ma tego dużo, ograniczyłam się jak zwykle do 9 najistotniejszych dla mnie rzeczy, bez których na pewno nie obejdę się w pierwszym kwartale 2015 (P! słyszałam, że nie masz dla mnie prezentu imieninowego!).

1. nowy zapach Narciso Rodrigueza, czyli po prostu Narciso EDP - przepadłam i oddam za niego lewą nerkę / 2. znaleziona w sieci koszulka, która idealnie oddaje 3 najważniejsze rzeczy, dla których żyję / 3. lakier Essie w odcieniu Blanc / 4. idealna miejska holenderka z wiklinowym koszykiem, o której wspominałam w postanowieniach / 5. wakacje, ale koniecznie tam gdzie jest gorąco, jest plaża, palmy i gdzie podają drinki z parasolką / 6. nowy wysoko-półkowy podkład w jasnym odcieniu / 7. dobre cięcie typu blunt cut / 8. pierścionek od Pandory, na który choruję od kiedy pojawił się w kolekcji / 9. szminka MAC w odcieniu Faux

A jak prezentuje się Wasza wishlista? Zaplanowałyście już noworoczne zakupy?
L'BIOTICA BIOVAX NATURALNE OLEJE - INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA (ARGAN + MAKADAMIA + KOKOS)

1.1.15

L'BIOTICA BIOVAX NATURALNE OLEJE - INTENSYWNIE REGENERUJĄCA MASECZKA (ARGAN + MAKADAMIA + KOKOS)

W związku z tym, że ostatnio namiętnie zapuszczam włosy, zaczęłam przywiązywać dość sporą uwagę do tego, co na nie nakładam. Pewnie zorientowałyście się po kilku ostatnich postach, że więcej u mnie włosowej pielęgnacji, niż całej reszty (btw ciekawe czy to przychodzi z wiekiem?). Tak więc po średnio zadowalającej masce L`Oreal - Elseve Fibralogy przyszła pora na wypróbowanie mniej drogeryjnej pozycji, ze zdecydowanie lepszym składem, tj. L'biotica BIOVAX naturalne oleje.

Moje włosy aktualnie sięgają prawie do ramion. Jeszcze nie jestem w stanie ich wszystkich spiąć w wysokiego kucyka, jednak do najkrótszych też już nie należą. Końcówki włosów są przez tą długość mocno narażone na wszelkiego rodzaju mechaniczne uszkodzenia. Oprócz tego w dalszym ciągu farbuję włosy na blond, toteż suchość i porowatość nie jest im obca. Wobec powyższego maska L'biotica BIOVAX naturalne oleje wydawała się być dla mnie idealnym wyborem.


Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).