13.7.19

myWONDERBALM - I’m Coco Nuts - Intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejkiem kokosowym

Wspominałam Wam ostatnio na moim Insta (klik), że poczyniłam (nie)małe zakupy kosmetyków brandu, którego od pewnego czasu byłam bardzo ciekawa, czyli naszej rodzimej marki Miya. Jako, że szybko poczułam lekki niedosyt, to skusiłam się ostatnio jeszcze na promocję -40%,i tym samym mam do przetestowania praktycznie cały ich asortyment. Ostatni miesiąc prężnie testowałam kilka kosmetyków, m. in. jeden z ich flagowych produktów, tj. intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejkiem kokosowym, o jakże wdzięcznej nazwie I’m Coco Nuts.


myWONDERBALM - I’m Coco Nuts - Intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejkiem kokosowym

Intensywnie nawilża. Regeneruje i koi. Poprawia elastyczność.
Olejek kokosowy nawilża, regeneruje i koi skórę, odbudowując jej płaszcz hydrolipidowy. Olejek sezamowy, witamina E i prowitamina B5 odżywiają skórę, nadając jej elastyczność i miękkość oraz regulują jej nawilżenie. Dzięki lekkiej, kremowej formule QuickAbsorb szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż.
97% składników pochodzenia naturalnego. 0% zbędnych dodatków. Bez silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, parabenów.


Jeszcze słowem wstępu napiszę, że marka Miya została, wcale nie tak dawno temu, stworzona przez dwie bardzo uzdolnione dziewczyny, które chciały stworzyć pielęgnację, dzięki której nasza skóra i przede wszystkim my będziemy wyglądać i czuć się pięknie. No cóż, udało im się to pierwszorzędnie. Aktualne to już nie jest startup, czy niewielka firma, tylko mocna marka, którą bardzo entuzjastycznie promują nie tylko blogerki urodowe, ale również i polskie celebrytki. Trzymam mocno kciuki za dziewczyny, bo w końcu GIRL POWER ♥♥♥!!!


Przechodząc już do recenzji kremu I’m Coco Nuts nie mogę na początek nie wspomnieć o uroczych opakowaniach. No sami powiedzcie, czy ta kolorystyka i ten minimalizm nie chwytają Was za serce? Ja jestem kupiona. Uważam, że na drogeryjnych półkach (np. Hebe) te produkty naprawdę wybijają się na tle konkurencji.


Wspomniany krem przeznaczony jest do każdego typu skóry, także wrażliwej, natomiast producent na stronie sugeruje przeznaczenie szczególnie do skóry normalnej, mieszanej, ze skłonnością do tłustej lub tłustej. I to by się zgadzało, ponieważ na mojej suchej skórze w okresie zimowym zdecydowanie lepiej sprawdzała się różana wersja. W lecie za to, wersja kokosowa w pełni zaspokaja moje potrzeby.


Krem można stosować jako krem do twarzy, ale również jako krem do rąk, czy nawet balsam do ciała, co sprawia że jest to kosmetyk tak uniwersalny, że można nosić go cały czas przy sobie w torebce. Każda z czterech wersji kremu zawiera 75 ml kosmetyku, czyli tyle ile przeciętnie ma krem do rąk. Równocześnie myWONDERBALM kosztuje zaledwie 29,99 zł za tubkę, w czym znów przewyższa konkurencję.


No to na koniec pozostaje tylko pytanie czy właściwości kremu są tak dobre, jak te wszystkie wcześniej wymienione plusy? Otóż dla mnie absolutnie tak. Stosuję go rano i wieczorem i muszę przyznać, że I’m Coco Nuts nawilża moją skórę tak dobrze, że rano nie budzę się z uczuciem ściagnięcia na buzi. Idealnie sprawdza się także pod makijaż, nie roluje się i w żaden sposób nie gryzie się z moimi ulubionymi podkładami. Ogromnym plusem jest to, że przy ciągłym używaniu nie zapycha! Jednakże podkreślę raz jeszcze, że krem u mnie sprawdza się w lecie, natomiast w okresie zimowym dla mojej suchej skóry jest za lekki.


Jak łatwo się domyślić, skoro sprawdza się na skórze twarzy, to także sprawdza się super jako krem do rąk oraz balsam do ciało. Dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu na skórze. jedyne do czego mogłabym się przyczepić to fakt, że nie posiada żadnego filtra do twarzy i w lecie trzeba dodatkowo się czymś dosmarować. Oprócz tego, nie mam mu zupełnie nic do zarzucenia. Zdecydowanie mogę mu przyznać miano jednego z moich ulubieńców. Vexgirl approved!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).