15.7.19

Ulubieńcy kosmetyczni - czerwiec 2019

Lato już w czerwcu zawitało do nas w pełni, wprawiając mnie osobiście w bardzo wakacyjny nastrój. Co prawda na prawdziwy urlop muszę jeszcze poczekać, ale póki co słońca wcale nie brakuje. W związku z tym w zestawieniu niewiele u mnie kosmetyków kolorowych (pff bo kto by się w takie upały malował), za to więcej fajnej pielęgnacji.


1. Xen-Tan, Dark Lotion, Samoopalacz do ciała

Co roku szarpałam się z myślami pomiędzy chodzeniem do solarium, a kupowaniem kosmetyków samoopalających. Z jednej strony solarium jest po prostu niezdrowe i niebezpieczne, a z drugiej strony większość kosmetyków samoopalających albo smuży albo zostawia brzydki odcień pomarańczki na ciele. Problem rozwiązał mi się sam odkąd odkryłam samoopalacz Xen-Tan, który w połączeniu z dobrą rękawicą daje efekt apetycznie wyglądającej skóry muśniętej słońcem. Póki co u mnie najlepszy produkt w kategorii.

2. Garnier, Fructis, Banana Hair Food, Odżywcza maska do włosów bardzo suchych

W internecie można znaleźć całe mnóstwo peanów i pieśni pochwalnych tej maski do włosów. Nie będę się więc nadaremnie rozpisywać, napiszę tylko, że to wszystko co przeczytacie to sama prawda. Ja sama zużyłam już chyba z cztery, czy pięć opakowań i ani widzi mi się znudzić. Polecam, szczególnie latem, kiedy włosy najbardziej narażone są na działanie słońca, morskiej wody, czy chloru w basenach.

3. Miya Cosmetics, myWONDERBALM, I’m Coco Nuts, Intensywnie nawilżający krem do twarzy z olejkiem kokosowym

Jeśli ktoś z Was jakimś cudem przeoczył poprzednią notkę o tym kremie, to koniecznie teraz leci i nadrabia (klik). Co tu dużo mówić - świetny krem, o bardzo dobrym składzie, w fajnym opakowaniu i w dodatku za niewielkie pieniądze. Polecam polować na promki w Hebe, czy Rossmannie.

4. Urban Decay, Płynny Cień Do Powiek Moondust, Zap

Cień kupiłam na promocji przy okazji większych zakupów w Sephora, bo zachciało mi się czegoś w kremie, co sprawdziłoby się podczas upałów. I to był strzał w dziesiątkę. Odcień Zap to przepięknie mieniące się stare złoto. Dzięki aplikatorowi możemy go używać na całą powiekę lub jako eyeliner. Nie do zdarcia, nawet w 36° upale.

5. Obag Ochic Phard

Jedyny niekosmetyczny ulubieniec w tym zestawieniu, ale musiałam o nim wspomnieć. Torebki Obag wracają u mnie do łask, głównie za sprawą dołączenia do fejsbookowych grup, gdzie przepadłam. Obag są nie do zdarcia, moja najstarsza ma 8 lat i dalej wygląda naprawdę dobrze. Mnóstwo fasonów do wyboru, jeszcze więcej kolorów. Szczególnie dla fanek Melissek, Crocksów i Hunterów.

6. Clarins, Instant Light Lip Comfort Oil, Olejek do ust, 01 Honey

Kolejna pozycja, do której wróciłam po pewnym czasie i przeżywa u mnie swój renesans. Olejku używałam w okresie zimowym jakieś 2 lata temu i bardzo go polubiłam. Później zapanował szał na matowe usta i tym samym olejek jakoś poszedł w odstawkę. Ostatnio przy okazji fajnej promocji w perfumerii Douglas przypomniałam sobie o nim i... dalej jest super. Dobrze nawilża usta, pozostawiony na noc grubą warstwą jest świetną kuracją regenerującą. Bardzo lubię.

7. Dove, Exfoliating Body Polish, Krem - peeling pod prysznic, Granat i masło shea

Moim zdaniem najlepszy drogeryjny peeling do ciała. Bardzo kremowa konsystencja, fajnie zmielone drobinki, piękny zapach. Póki co próbowałam tylko wersji Granat i masło shea, ale na pewno skuszę się też na inne warianty zapachowe. 

8. L'Oreal Paris, True Match, Podkład do twarzy, 2.N Vanilla

Początkowo podchodziłam do tego podkładu z nutą sceptycyzmu, ponieważ stara wersja True Match jakoś do mnie nie przemawiała. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że ta nowa nijak nie przypomina starszej wersji. Podkład idealnie stapia się ze skórą, nie tworzy maski, tylko wygląda jak druga skóra. Kolorystyka również na plus - moim zdaniem idealna dla Słowianek. Podkładem zastyga, ale jest czas, żeby zbudować krycie do naprawdę przyzwoitego. Wytrzymuje u mnie cały dzień, pod koniec delikatnie ściera się tylko w okolicach ust i nosa. Ostatnio mój ulubiony podkład.

9. Sephora, Pędzel do podkładu, 10

Dorwałam ten pędzel na wyprzedaży za niecałe 20 zł i używam do nakładania masek. Do podkładów pędzle typu język sprawdzają się jedynie do nałożenia ze słoiczka na twarz. Absolutnie nie polecam takiego pędzla używać do aplikacji, ponieważ jedyne czego się nabawimy to frustracji i smug na twarzy. Za to do maseczek sprawdza się idealnie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - 

Macie jakiś ulubieńców miesiąca czerwiec? Co sprawdza się u Was ostatnio? Koniecznie się pochwalcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jako autorka bloga nie wyrażam zgody na kopiowanie, powielanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie w całości lub we fragmentach tekstów i zdjęć z serwisu internetowego vexgirl.blogspot.com
bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).